Dźwięki silniejsze niż grad: Relacja z intensywnej niedzieli 14 czerwca!
14 czerwca 2026 roku zapisał się w kalendarzu naszego Stowarzyszenia jako dzień niezwykle intensywny, wymagający nie tylko muzycznej formy, ale i logistycznej sprawności oraz odporności na wilgoć. Nasze zespoły – Orkiestra, Dobosze oraz Mażoretki – udowodniły, że potrafią uświetnić lokalny festyn w Pruszkowie, by kilka godzin później reprezentować miasto na największym przeglądzie w województwie.
Przy okazji potwierdziła się nasza stara orkiestrowa zasada:
Przygotowania mogą tonąć w deszczu⛈, ale gdy Pruszkowianka zaczyna grać, Niebo natychmiast się uśmiecha🌈.
![]() |
| Autor zdjęcia: Piotr (trąbka) |
Jubileuszowe granie u św. Edwarda
Niedzielne świętowanie rozpoczęliśmy o 13:30 w Parafii św. Edwarda w Pruszkowie. Okazja była wyjątkowa: 75. rocznica erygowania ośrodka duszpasterskiego, 42. rocznica powstania Parafii oraz 26. rocznica konsekracji kościoła.
Niestety zapowiadało się niezbyt ciekawie. Czarne chmury zbierały się nad kościołem i w końcu deszcz zaczął padać. Rozpakowywaliśmy pulpity do nut w strugach wody, sprawdzając nerwowo prognozy pogody. Postanowiliśmy zabezpieczyć nasze cenne instrumenty i rozłożyliśmy orkiestrowy namiot. Ale u św. Edwarda nie mogło być inaczej. Dokładnie o 13:30, jak na zawołanie, Najwyższy rozgonił chmury i podarował nam piękne słońce.
Wystąpiliśmy w swobodniejszym, „piknikowym” wydaniu – w czapkach z daszkiem i niebieskich koszulkach polo, które jednak musieliśmy ukryć pod orkiestrowymi wiatrówkami. Program koncertu był bardzo różnorodny: od uroczystego Marsza kościelnego, przez hitowe „Hallelujah” i bajkowe „Music From Aladdin”, aż po energetyczne „Waka Waka”. Mażoretki pod czujnym okiem Julii, w dopracowanych choreografiach, wywołały prawdziwy zachwyt wśród publiczności. Atmosfera festynu, pełna zapachu domowych ciast i radosnych okrzyków dzieci biorących udział w konkursach, udzieliła się również nam, co zaowocowało wyjątkowo radosnym brzmieniem instrumentów.
![]() |
| Autor zdjęcia: Piotr (trąbka) |
Warszawa Ursus, burza i ... tęcza: XXIV Mazowiecki Festiwal Orkiestr
Po krótkim oddechu i szybkiej zmianie wizerunku – tym razem na galowy, z białymi koszulami z niebieskimi pagonami, które zmuszeni byliśmy schować jednak pod orkiestrowymi polarami – przenieśliśmy się do warszawskiego Parku „Czechowickiego”. Tam o 18:00 zaprezentowaliśmy się w ramach XXIV Mazowieckiego Festiwalu Orkiestr. To prestiżowe wydarzenie pod patronatem Marszałka Adama Struzika jest największą tego typu imprezą na Mazowszu, gromadzącą zaprzyjaźnione zespoły i rzesze fanów muzyki instrumentalnej.
W Parku Czechowickim prawdziwym wybawieniem okazał się znowu nasz orkiestrowy namiot, który zwykle służy jako stoisko promocyjne, tym razem musiał ochronić połowę składu orkiestry, instrumenty i pulpity przed burzą gradową, która rozszalała się przed naszym wyjściem na scenę. Walka była zacięta – musieliśmy mocno trzymać konstrukcję, by nie odleciała, i na bieżąco zsuwać z dachu zwały gradu. Dzięki wspólnej pracy i opanowaniu, sprzęt wyszedł z tej nawałnicy bez szwanku.
Sam nasz występ był już jednak pełen niespodzianek:
- Mażoretki pod wodzą Julii: Nasze tancerki olśniły publiczność dopracowaną choreografią do widowiskowego „Star Wars Parade Sequence”.
- Popis Doboszy: Sekcja perkusyjna zaprezentowała dwie precyzyjne kadencje: „Raptor” oraz „Genesis”, udowadniając swój kunszt techniczny. Otrzymała też wyjątkowe owacje od publiczności i żądanie zagrania bisu!
- Muzyczna dogrywka ze słońcem: W momencie, gdy ruszyliśmy z utworem „Thunderstruck”, słońce znów zalało scenę. Wspólnie z widzami skandowaliśmy nazwę dzielnicy: „Ursus! Ursus!” już w blasku wieczornego, ciepłego słońca, które "wywalczyliśmy" muzyką i wiarą w powodzenie.
![]() |
| Autorka zdjęcia: Joanna (saksofony altowy i sopranowy) |
Dziękujemy mieszkańcom Pruszkowa i Ursusa za tak gorące przyjęcie, a organizatorom z Parafii św. Edwarda oraz Centrum Kultury Ursus za zaproszenie do muzycznego świętowania. Ten dzień udowodnił nam jedno. Możemy moknąć na próbach, możemy walczyć z gradem, trzymając namiot, ale dopóki gramy z serca, Ktoś tam na Górze zawsze gasi deszcz i włącza dla nas słońce na czas koncertu.
Wasz kronikarz,
Arek



Komentarze
Prześlij komentarz