“Grajmy tak, aby nie udusić Basa” – Próba Orkiestry 26 września 2025 roku
Przygotowania do Koncertu Jubileuszowego weszły na najwyższe obroty, co cieszy nas niesłychanie. Co próba, to nowa niespodzianka! Zaczęli nas odwiedzać soliści, wokaliści i instrumentaliści, którzy wystąpią razem z nami jako gwiazdy wieczoru. Oczywiście oprócz naszych mistrzów instrumentów: Karoliny (saksofon altowy), Mateusza (ksylofon) i Piotra (gitara elektryczna).
Próbę rozpoczęliśmy od porządnej rozgrzewki całego Zespołu. Zagraliśmy „Musztrę startową B-dur”, “F-tunning” oraz gamę a-moll, a na deser marsz “Adria” skomponowany przez Josefa Raha, chorwackiego kompozytora i dyrygenta czeskiego pochodzenia, urodzonego w 1902 roku. W mojej ocenie to dzieło jest niezwykle uroczyste.
Rock, Funk i Wściekłe Bobry
Już pełni dętej energii rozpoczęliśmy ćwiczenie kompozycji na jubileusz, które będziemy wykonywać wspólnie z Sekcją perkusyjną: „Thriller” Michaela Jacksona i „Smoke on the Water” Deep Purple. Potem przyszedł czas na wyjątkową aranżację z absolutnie rozbudowaną sekcją dziwnych i nietypowych instrumentów perkusyjnych – “Angry Beavers!” Brian’a Beck’a.
Do wykonania tej kompozycji, oprócz orkiestry, potrzeba aż 9 perkusistów, którzy zagrają na 15 instrumentach, m.in.: kotły orkiestrowe, bęben basowy, bongosy, kowadło (w naszym posiadaniu zrobione z szyny tramwajowej!), dwa talerze chińskie, gong, talerze hi-hat, ride cymbal, werbel, suspended cymbal, tamburyn, dwa tom-tomy, vibra-slap i cały zestaw perkusyjny. Muszą nas wesprzeć koledzy z sekcji Marching Drums, bo w samym składzie nie mamy tylu specjalistów od “garów”!
Co do samego dzieła, określiłbym je tak: Alarm dla "Wściekłych Bobrów"! Przygotujcie się, bo robi się DZIWNIE i SZYBKO! Jak sugeruje sam tytuł (a uwierzcie, nie kłamię), sprawy staną się kompletnie szalone! Ta aranżacja to prawdziwa definicja muzycznej jazdy bez trzymanki. Jest zbudowana na fundamencie ultra-fajnego, zgrabnego i szybkiego rockowego rytmu, który porywa do ruchu. Ale nie liczcie na nudę! Cały ten rockowy drive jest pokręcony przez wielokrotne zmiany metrum, pulsujące funkowe rytmy oraz, ku kompletnemu zaskoczeniu, nieoczekiwane jazzowe harmonie. To mieszanka, której nie słyszy się często!
Skąd wzięły się Bobry? Tytuł jest hołdem dla uczniów kompozytora z gimnazjum, z sekcji dętej, którzy dumnie nazwali się „The Angry Beavers” (Wściekłe Bobry). Zapraszamy na Koncert, gdzie posłuchacie, jak Pruszkowskie Bobry wreszcie mogą dać z siebie wszystko!
Gdy bas dyktuje zasady agogiki
Przed przerwą bębniarze udali się do innej sali, aby ćwiczyć swoje solowe pokazy na Jubileusz. Będą to trzy kadencje (ang. Drum Cadence lub Street Beat) z układem choreograficznym, stanowiące demonstrację umiejętności naszych muzyków. Te zaawansowane rytmicznie i technicznie kompozycje zaprezentują precyzję, synchronizację i wirtuozerię Sekcji perkusyjnej.
Po pauzie nastąpiła wielka niespodzianka, bo na próbie pojawił się bas Pan Mariusz, który oferuje rzadki luksus: brzmienie osadzone i majestatyczne. Kiedy śpiewa, ma się wrażenie, że słucha się głosu ziemi – jest w nim zarówno moc, jak i kojący spokój. Podczas Koncertu galowego wykona on z naszym akompaniamentem trzy piosenki:
“Niech Cię nasze uczczą usta!” na melodię "Non piu andrai, farfallone amoroso" z "Le Nozze Di Figaro" W. A. Mozarta,
"Gdybym był bogaczem" (ang. "If I Were a Rich Man") z musicalu "Skrzypek na dachu" (ang. "Fiddler on the Roof"),
“Some Enchanted Evening” z musicalu "South Pacific", uznawana za jeden z największych i najbardziej rozpoznawalnych hitów w historii teatru muzycznego.
Zaskoczenie i idealna niedoskonałość
Tu wielkie zaskoczenie dla wszystkich członków Orkiestry. Wyobraź sobie, że ćwiczysz i grasz jakiś numer n-razy, i tu nagle słyszysz go w pełnym 100% wykonaniu. Pełnia, komplet, yin i yang! Akompaniament Zespołu wpasowuje się idealnie w tekst i melodię śpiewaną przez Solistę. Szok!
| Autorka ilustracji: Joanna (saksofon) |
Oczywiście przesadziłem z tą idealnością. Trzeba się dopasować i wszystko ułożyć, ale po to są próby (jak często powtarza Maestro Adam). Przykład? W “Some Enchanted Evening“ jest kilka miejsc, gdzie muzyka zwalnia, a czasami nawet się zatrzymuje na chwilę. Wyobraźcie sobie, że samo spowolnienie może być różne. Fachowe słownictwo muzyczne, które przyjęło w dużej mierze język włoski, ma aż trzy różne określenia na to zjawisko:
Ritardando (rit., ritard.): Stopniowe zwalnianie tempa. Zwolnienie jest wprowadzane stopniowo i zazwyczaj jest wyraźne. Jest to najczęściej używany termin na ogólne zwalnianie tempa w trakcie kompozycji.
Rallentando (rall.): Stopniowo coraz wolniej, zwalniając (dosłownie: luzując). W praktyce to niemal synonim ritardando. Niektórzy teoretycy sugerują, że rallentando jest bardziej subtelne lub ma konotacje "gaśnięcia" (zwłaszcza z cichnięciem).
Ritenuto (rit., dlatego stosuje się pełny zapis): Natychmiastowe zwolnienie tempa, które jest utrzymywane na krótszym odcinku.
Samo zatrzymanie muzyki nazywane jest z włoska fermatą (fermare – zatrzymać). W zapisie nutowym to łuk nad kropką, który umieszczany jest nad nutą lub pauzą. Nakazuje on wykonawcy przedłużyć czas trwania tego dźwięku lub ciszy o czas nieokreślony.
Teraz dyrygent, prowadzący orkiestrę, w swojej interpretacji dzieła wymyślił sobie jakąś długość trwania fermaty, ale przychodzi wokalista i nie zawsze jest w stanie tak długo śpiewać dany dźwięk. Najczęstszą przyczyną jest brak powietrza.
Takie zdarzenie miało właśnie miejsce podczas próbowania wspólnego wykonania piosenki z musicalu "South Pacific". Co Maestro Adam skwitował: "Musimy to zagrać tak, aby nie udusić Basa!!!"
Bardzo ciekawe i śmieszne. Podba mi się!
OdpowiedzUsuń