Jak to fajnie jest, gdy zgaśnie; Światło nagle w wieczór* – Próba Orkiestry 14 października 2025 roku
Popiół i Diament: Podsumowanie Jubileuszu
Koncert Jubileuszowy za nami, ale emocje jeszcze trzymają. Próbę rozpoczęliśmy od logistycznej operacji: rozładowania Orkiestrobusa, spakowanego po występie niemal pod sam dach. Układaniem instrumentów perkusyjnych i sprzętu w samochodzie zajmowali się Wojtek (perkusjonalia) i Tomek (trąbka), których słusznie nazywamy „mistrzami tetrisa”. Faktycznie, była to niesamowita układanka – wiem, bo sam im donosiłem klamoty pod drzwi dostawczaka.
Gdy wszystkie gary stały już na sali prób w MZO, a reszta sprzętu wylądowała w magazynku, Maestro Adam dokonał podsumowania Jubileuszu. Wszyscy otrzymali podziękowania za muzyczny wkład w to wydarzenie. Powiedział, że zewsząd spływają do niego pozytywne opinie, a niektóre wręcz pełne zachwytu. Każdy mógł się wypowiedzieć na gorąco, jak ocenia organizację tego wydarzenia. Kapelmistrz podsumował konieczność zebrania opinii i przeprowadzenia ewaluacji, której wnioski zostaną zaimplementowane przy kolejnych projektach.
Lekcja w Ciemności, czyli Musztra Pamięci
Właściwe zajęcia rozpoczęliśmy o 19:00 od rozgrzewki całego Zespołu. Zagraliśmy „Musztrę startową B-dur”. Po pierwszym wykonaniu Maestro zapytał, czy bylibyśmy w stanie zagrać ten utwór z pamięci. Wtem podszedł do wyłącznika i zgasił światło w sali prób. Sprawa wydawała się nieskomplikowana, ale jednak dziwnie się gra w zupełnej ciemności.
![]() |
| Autorka ilustracji: Joanna (saksofon) |
Ten eksperyment miał sprawdzić, jak radzimy sobie z pamięciowym opanowaniem nut, w świetle planów występów Pruszkowianki w musztrze paradnej. Trudno wykonywać układy ruchowe grając na instrumencie i patrząc w pięciolinię, a szykuje się w przyszłym roku wyjazd na konkurs, ale na razie nie zdradzę szczegółów. Utwór zagraliśmy bezproblemowo. Po grze w tych ekstremalnych warunkach, rozgrzewkę zakończyliśmy marszem „Adria”.
Pruszkowianka w Historycznym Wirze: Koncert Listopadowy
Pruszkowianka nie odpoczywa! Czeka nas zmiana repertuaru o 180 stopni! Szykujemy się na koncert pt. „Muzyczna historia Polski”, który wykonamy w Święto Niepodległości, 11 listopada, w Konstancinie-Jeziornie. Znowu przed nami dużo pracy, chociaż pewnym ułatwieniem będzie „Piosnka Broni”, która znajdzie się w programie, a była wykonywana na Jubileuszu.
Zaczęliśmy od „Roty”, a dalej „Marsz, Polonia” oraz „Wiązanki Pieśni Żołnierskich 1917–1939” w opracowaniu J. Kwiatkowskiego. Obejmuje ona utwory: „Wojenko, wojenko”, „Przybyli ułani pod okienko” i „Jak to na wojence ładnie”. Czwartą pieśń, „My, Pierwsza Brygada”, mamy w osobnym, samodzielnym opracowaniu naszego Kapelmistrza.
Niezwykły Finał: Chopin, Dęciaki i Mistrz Aranżacji
Po przerwie ćwiczyliśmy jeszcze: „Modlitwę obozową”, „Czerwone maki” oraz „Romanze” – utwór oparty na motywach Etiudy E-dur op. 10 nr 3 Fryderyka Chopina, która powstała w 1832 roku, a jej pierwsza publikacja miała miejsce we Francji w roku 1833. Utwór ten jest wyjątkowy, ponieważ sam Chopin uważał zawartą w nim melodię za najpiękniejszą ze wszystkich, jakie skomponował. Podobnie jak całe Opus 10, ta etiuda została zadedykowana jego przyjacielowi, Franzowi Lisztowi (z napisem "à son ami Franz Liszt").
Ostatni utwór, w mojej ocenie, jest wyjątkowy i bardzo piękny. Zwykle nikt nie kojarzy Chopina z orkiestrą dętą! Postanowił to zmienić Hans Hartwig, przygotowując tą aranżację. Czy mu się udało? Uważam, że na 100%. Kim był człowiek, który wpadł na tak oryginalny pomysł i zrealizował go genialnie?
Pozwólcie, że opowiem Wam historię człowieka, który swoje życie poświęcił muzyce.
Śląskie Korzenie i Lata Nauki
Urodzony w 1917 roku w śląskim Neisse (Nysa), Hans już jako młody chłopiec odnalazł w sobie pasję do dźwięków. W latach 1932–1936 intensywnie kształcił swój talent, uczęszczając do szkoły w Münsterbergu (Ziębice). Następnie doskonalił się u muzyków słynnej „Schlesischen Philharmonie” w Breslau (Wrocław). Te młodzieńcze lata były solidnym fundamentem jego przyszłej kariery.
Od Służby Wojskowej do Berlińskiej Dyrygentury
Wkrótce po zdobyciu edukacji, w latach 1936–1938, Hans wypełnił obowiązek służby wojskowej, grając w korpusie 14. Pułku Piechoty w Konstancji. Po tym epizodzie, głód wiedzy zaprowadził go do Berlina, gdzie studiował dyrygenturę w prestiżowej Musikhochschule.
Z Estrad Wojennych do Świata Rozrywki
Wojna odcisnęła swoje piętno na świecie, ale po jej zakończeniu Hartwig z nową energią wrócił do życia artystycznego. Rozpoczął pracę jako dyrygent w „Neues Theater” w Karlsruhe. Jego talent do aranżacji zaowocował wieloma przebojowymi utworami. Prawdziwym sprawdzianem jego wszechstronności były lata 1950–1953, kiedy to artysta grał na skrzypcach w „Großen Tanzorchester” Südwestfunk Baden-Baden. Przez rok występował z legendarnym Edelhagenem, a później przez półtora roku towarzyszył Helmutowi Zachariasowi, czerpiąc z tych doświadczeń bezcenną wiedzę o muzyce rozrywkowej.
Mistrz Orkiestr i Dyrektor Muzyczny
W 1953 roku, jego talent i zaangażowanie zostały docenione – objął stanowisko miejskiego dyrektora muzycznego w urokliwym Gengenbach w Schwarzwaldzie. Co więcej, przez czternaście lat, równolegle z obowiązkami, z pasją prowadził słynną „Karlsruher-Blasorchester”. Kolejny ważny etap rozpoczął się w 1965 roku, kiedy to został dyrektorem muzycznym w Weingarten. Przez sześć lat kierował również orkiestrą symfoniczną stowarzyszenia Ulm/Neu-Ulm, dowodząc swojej biegłości w repertuarze klasycznym i symfonicznym.
Dziedzictwo 200 Kompozycji
Przez całą swoją karierę Hans Hartwig stworzył blisko 200 kompozycji i aranżacji. To, co go wyróżniało, to głębokie zrozumienie dla muzyków-amatorów, dla których pisał, zawsze dostosowując utwory do ich umiejętności technicznych. Kompozycje takie jak „Premiere”, „The Puppeteer”, „Hans im Glück” czy „Emperor's Waltz” do dziś pozostają żywe w repertuarze licznych orkiestr dętych, świadcząc o jego trwałym wpływie na ten gatunek.
Na zasłużoną emeryturę przeszedł w 1979 roku, pozostawiając po sobie bogate dziedzictwo. Hans Hartwig odszedł 25 czerwca 2012 roku, w wieku 95 lat, a jego historia to piękny dowód na to, jak muzyka może wypełnić i nadać sens długiemu, twórczemu życiu.
Wasz kronikarz, Arek.
*Z piosenki “Bo my się lubimy bać” z repertuaru Radiowe Nutki; autorzy tekstu: Grzegorz Walczak, Krystyna Kwiatkowska

Komentarze
Prześlij komentarz