Więcej niż orkiestra: 5 niesamowitych faktów o „Pruszkowiance”, których nie znałeś

Kiedy myślimy o orkiestrze dętej, przed oczami staje nam zazwyczaj ten sam obraz: umundurowani muzycy, którzy z powagą grają marsze podczas miejskich świąt i rocznic. To szacowny, ale często krzywdzący stereotyp. Za błyszczącymi instrumentami i równym rytmem kryją się bowiem historie, które potrafią zaskoczyć bardziej niż niejeden rockowy riff.

Jedną z takich opowieści pisze Orkiestra Dęta „Pruszkowianka”. To opowieść nie tylko o nutach, ale o uporze, który przez lata pokonywał absurdalne przeszkody. To znacznie więcej niż tylko zespół uświetniający lokalne uroczystości. To fenomen kulturowy i społeczny, który narodził się z czystej pasji, przetrwał dzięki niezwykłej determinacji i dziś zaskakuje swoją nowoczesnością. Zapomnijcie o wszystkim, co myśleliście o orkiestrach dętych. Oto pięć faktów, które pokażą Wam prawdziwe oblicze „Pruszkowianki”.

--------------------------------------------------------------------------------

1. Byli bezdomni, grali w zalanej piwnicy i na dworcu. Niezwykła walka o salę prób.

Historia „Pruszkowianki” to opowieść o muzycznej pasji, ale też o nieustannej, nomadycznej walce o dach nad głową. Zespół zaczynał w 2010 roku w skromnych warunkach, ćwicząc w małej salce przykościelnej w najstarszej dzielnicy Pruszkowa, Żbikowie. Paradoksalnie, to właśnie pierwszy sukces stał się przyczyną ich problemów. Gdy grupa zaczęła się rozrastać, okazało się, że orkiestra i jej nowe sekcje „nie mieszczą się już w żadnej dostępnej lokalizacji na terenie Żbikowa”.

Rozpoczęła się prawdziwa tułaczka w poszukiwaniu miejsca do grania. Orkiestra znalazła tymczasowe schronienie w pruszkowskich podstawówkach, najpierw w Szkole Podstawowej nr 9, a później w Szkole Podstawowej nr 2. Tam jednak muzycy musieli zmierzyć się z niecodziennym przeciwnikiem – wodą. Sala prób w suterenie była regularnie podtapiana, co zmusiło ich do kolejnej przeprowadzki. Na pewien czas ich domem stał się odrestaurowany budynek dworca PKP, czyli „Przystanek Pruszków”, ale i tam brakowało miejsca na próby w pełnym składzie.

Gdy wydawało się, że znalezienie stałej siedziby jest misją niemożliwą, pomoc nadeszła z najbardziej nieoczekiwanej strony. Ostatecznie stałą salę prób i magazyn użyczył orkiestrze… Miejski Zakład Oczyszczania (MZO) w Pruszkowie. Mimo tych wszystkich trudności muzycy nigdy nie przerwali działalności, udowadniając, że prawdziwa pasja, napędzana tą samą determinacją, która pozwoli im przetrwać lata finansowej niepewności, nie potrzebuje luksusów, by przetrwać.

Autorka ilustracji: Joanna (saksofon)

2. Myśleliście, że to tylko emeryci grają marsze? Oni wykonali Queen i motyw z „Gry o Tron”.

Jeśli repertuar orkiestry dętej kojarzy Wam się wyłącznie z patriotycznymi pieśniami i tradycyjnymi marszami, „Pruszkowianka” brutalnie rozbije ten stereotyp. Zespół zrywa z konwencją, serwując publiczności energetyczną mieszankę gatunków, która porywa słuchaczy w każdym wieku. Obok klasycznych utworów, w ich programie koncertowym znajdziemy prawdziwe perełki muzyki filmowej, rockowej i popowej.

Oto tylko kilka przykładów, które pokazują, jak szerokie są ich muzyczne horyzonty:

* Temat z serialu „Gra o Tron” (Game of Thrones)

* Muzyka z filmu „Piraci z Karaibów” (Pirates of the Caribbean)

* „Riders March” z filmu Indiana Jones

* „We Will Rock You” zespołu Queen

* „Smoke on the Water” zespołu Deep Purple

* „Born to Be Wild” zespołu Steppenwolf

* „Seven Nation Army” zespołu The White Stripes

* „Europa” Carlosa Santany

* „Thriller” Michaela Jacksona

* „I Wanna Dance With Somebody” Whitney Houston

* „Uptown Funk” Marka Ronsona i Bruno Marsa

* „Just Dance” Lady Gagi

* „Sway”

* Temat z serialu „Hawaii Five-O”

Tak zróżnicowany repertuar to jeden z kluczy do ich sukcesu. Pokazuje, że orkiestra dęta może być nowoczesna, dynamiczna i trafiać w gusta współczesnej publiczności, która podczas koncertów z równym entuzjazmem reaguje na marsz wojskowy, jak i na gitarowy riff w dętej aranżacji.

3. To nie jest jedna orkiestra. To całe muzyczne uniwersum dla ponad 70 osób.

„Pruszkowianka” to znacznie więcej niż pojedynczy zespół. Pod egidą Stowarzyszenia o tej samej nazwie działa cały, tętniący życiem ekosystem artystyczny, tworzący prawdziwą, wielopokoleniową muzyczną rodzinę. To miejsce, gdzie sześcioletnia tancerka dzieli przestrzeń z siedemdziesięciosiedmioletnim muzykiem, a dziadkowie, rodzice i wnuki wspólnie tworzą muzykę.

W skład tego niezwykłego uniwersum wchodzą:

* Orkiestra Dęta Pruszkowianka – reprezentacyjne serce całego projektu.

* Dobosze (Pruszkowianka Marching Drums) – rytmiczny kręgosłup, hipnotyzujący publiczność solowymi, popisowymi występami.

* Mażoretki i Korpus Flagowy (Colour Guards) – grupy taneczno-marszowe, które dodają występom wizualnego splendoru i dynamicznej energii.

* Zespół Smyczkowy – subtelny zalążek przyszłej Orkiestry Kameralnej.

* Orkiestra Dęta Pruszkowianka Junior – kuźnia talentów i muzyczny narybek, który stawia pierwsze kroki w grze zespołowej.

* Kwartet saksofonowy “Saturday Sax Band”.

Ta niezwykła struktura sprawia, że „Pruszkowianka” nie jest jedynie instytucją kultury, ale żywym, oddychającym organizmem, który łączy pokolenia i buduje lokalną społeczność wokół wspólnej pasji.

4. Chcesz grać, ale nie znasz nut? Ich zasada to: „Wystarczy, że umiesz liczyć do czterech”.

W świecie, w którym dostęp do edukacji artystycznej często bywa elitarny, „Pruszkowianka” prowadzi rewolucyjną politykę otwartych drzwi. To zespół w pełni amatorski, stworzony dla każdego, kto marzy o przygodzie z muzyką – bez względu na wiek, zawód czy wcześniejsze doświadczenie. Nie musisz znać nut ani mieć za sobą lat nauki w szkole muzycznej.

Filozofię rekrutacji do orkiestry idealnie oddają słowa jej założyciela i kapelmistrza, Adama Malcherka:

Wystarczy mieć wewnętrzną chęć grania oraz umiejętność liczenia... do czterech, bo tyle maksymalnie wymaga odliczanie rytmu.

To nie są puste słowa. Aby umożliwić start absolutnie każdemu, Stowarzyszenie „Pruszkowianka” prowadzi własne Ognisko Muzyczne. Tam, pod okiem wykwalifikowanej kadry – absolwentów i instrumentalistów Akademii Muzycznych w Warszawie, Krakowie i Katowicach z uprawnieniami pedagogicznymi – można od podstaw nauczyć się gry na wybranym instrumencie. To niezwykłe podejście sprawia, że orkiestra staje się miejscem, gdzie pasja jest ważniejsza od dyplomu, a muzyka łączy, a nie dzieli.

5. Są dumą miasta, ale przez lata grali za „ochłapy”. Paradoks finansowego wsparcia.

Orkiestra Dęta „Pruszkowianka” to dziś jeden z najważniejszych ambasadorów kultury miasta. Jej rangę doskonale podsumował były prezydent Pruszkowa, Paweł Makuch, mówiąc: „nikt już nie wyobraża sobie naszego miasta Pruszków i miejskich imprez bez waszych występów”. Zespół jest chwalony, zapraszany i oklaskiwany. Paradoks polegał jednak na tym, że im głośniej o nich mówiono, tym ciszej było w miejskiej kasie.

Przez lata wsparcie instytucjonalne było niewspółmierne do rangi i potrzeb rozwijającego się zespołu. Dotacja w wysokości 8,6 tysiąca złotych na cały rok działalności, którą orkiestra otrzymywała w latach 2013-2016, została w jednym z artykułów dosadnie nazwana „ochłapem” i „kroplą w morzu potrzeb”. Taka kwota ledwo wystarczała na pokrycie podstawowych kosztów, a zakup instrumentów, nut czy strojów był możliwy głównie dzięki prywatnym zrzutkom i ogromnemu zaangażowaniu samych członków.

Jednak determinacja muzyków, wspieranych przez lokalnych darczyńców, w końcu przyniosła skutek. Mimo finansowych wyzwań, orkiestra nie tylko przetrwała, ale dynamicznie się rozwijała. W kolejnych latach udało się wywalczyć znacznie wyższe dotacje, sięgające 40, 45, a nawet ponad 51 tysięcy złotych rocznie. Choć poziom dotacji w latach 2023-2025 wynosi 40 tys. złotych rocznie, to historia ta jest dowodem na niezwykłą siłę oddolnej inicjatywy, która potrafiła zbudować coś wielkiego na fundamencie czystego zaangażowania i ostatecznie zdobyć zasłużone uznanie.

--------------------------------------------------------------------------------

Zakończenie

Historia Orkiestry Dętej „Pruszkowianka” to dowód na to, że za znanym szyldem może kryć się opowieść pełna pasji, determinacji i niezwykłej siły społeczności. To nie tylko zespół muzyczny, ale żywy organizm, który pokonał bezdomność, obalił stereotypy i stworzył przestrzeń dla każdego, kto kocha muzykę. To fenomen, który wyrósł z potrzeby serca i udowodnił, że największe wartości kulturowe rodzą się często wbrew przeciwnościom.

Opowieść o „Pruszkowiance” skłania do refleksji i stawia jedno, otwarte pytanie: jak wiele takich cichych, kulturalnych rewolucji dzieje się tuż za naszym progiem, czekając na odkrycie?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dęta Majówka w Regułach: Relacja z Pikniku Integracyjnego Pruszkowianki

Mało nas, mało nas Do pieczenia chleba, Tylko nam, tylko nam Ciebie tu potrzeba! Relacja z próby 10 kwietnia 2026 r.

"Summertime - to jest letnia pora, Słońca blask okala nas"* - próba Orkiestry Dętej Pruszkowianka 22 sierpnia 2025